Winston Churchill powiedział, że jeśli w życiu brakuje odwagi, wszelkie pozostałe cnoty są bez znaczenia. Po co nam w ogóle potrzebna jest do szczęścia odwaga? Czemu nie możemy postępować nie narażając się nikomu i niczemu, spokojnie, bezpiecznie, sielankowo?

Czasami życie wymusza na nas podejmowanie trudnych decyzji. Do momentu, kiedy nie dokonamy wyboru, nasze życie ma niższą jakość, niż mogłoby mieć. To dzięki odwadze i podejmowaniu decyzji możemy zdobyć lepszą pracę, zbudować większą firmę czy zarobić więcej pieniędzy. Dzięki odwadze możemy zbudować związek z osobą, którą my wybraliśmy i przekonaliśmy do siebie, a nie z tą, której nie kochamy, ale „jest to jedyna osoba, która chciała ze mną być”.

W jaki sposób stać się człowiekiem odważnym? Otóż zadajmy sobie pytanie, czy odwaga to trwała cecha człowieka i nie odczuwanie strachu. Otóż nie. Odwagi możemy doświadczać. Dziś możemy zmierzyć się ze swoim lękiem, a jutro nie. Nie chodzi też o to, by się nie bać. Bo strach pojawia się przed dokonaniem trudnego wyboru. I doświadczamy go często wtedy, gdy nie wykonywaliśmy danej czynności wystarczająco często.

Odwaga pozwala nam zmierzyć się z lękiem i najczęściej pojawia się, gdy robimy coś pierwszy raz. Wtedy, gdy zakładamy pierwszą firmę, pierwszy raz zatrudniamy lub zwalniamy pracownika, gdy zmieniamy uczelnię lub zaczynamy wykonywać telefony do obcych ludzi jako handlowiec. Wtedy, gdy występujemy publicznie. Wtedy, gdy boimy się odrzucenia zanim podejdziemy do dziewczyny, która nam się podoba i z którą nie mamy jeszcze żadnej relacji. Wtedy, gdy nie kierujemy relacji z dziewczyną w tę stronę, której oczekujemy.

Jak sobie z tym radzić?

Chyba najlepszym rozwiązaniem jest aktywne działanie w celu przezwyciężania tych słabości, czyli wychodzenie ze swojej obecnej strefy komfortu, by ją poszerzyć o nowe doświadczenia. Byśmy czuli się komfortowo z nowymi czynnościami i decyzjami. Rozszerzamy wtedy strefę mocy, jak to niektórzy wolą ją nazywać. Ponieważ wtedy możemy więcej, niż wcześniej.

Kiedy wykonujesz nowe czynności i doświadczasz emocji, umysł zaczyna je ze sobą kojarzyć. Więc jeśli zatrudnienie pierwszego pracownika i jego utrzymanie w firmie okazało się szczęśliwe, zmieniasz swoją mentalność. Zauważasz, że to tak naprawdę nic strasznego. Zaczynasz dostrzegać nowe możliwości. I zazwyczaj zatrudniasz nową osobę jeszcze szybciej. I kolejną, i kolejną, aż budujesz duży zespół – pod warunkiem, że stale się uczysz i potrafisz multiplikować model biznesowy. Jak na jednym pracowniku zarabiasz 15 tysięcy, to dołączając kolejnego na podobnym stanowisku też powinieneś potrafić zarobić podobną kwotę. Wtedy wiesz, że Twój model biznesowy się sprawdza i jest skalowalny.

Kiedy zwalniasz człowieka zauważasz z czasem, czy była to dobra czy zła decyzja i uczysz się na błędzie. Wiesz już trochę lepiej, jak postępować z członkami zespołu oraz kogo przyjmować do pracy, a kogo nie i na jakie symptomy zwracać uwagę.

Wykonując chłodne telefony do klientów na początku się tego boisz. Ale w momencie, gdy masz zadanie obdzwonić 50 firm, przy każdej kolejnej strach maleje. Dlaczego? Bo Twój umysł się uczy, że tak naprawdę jesteś bezpieczny i potrafisz sobie radzić z różnymi sytuacjami. Jeśli odpowiednio długo wytrwasz w tych fachu, to może coldcalling nie będzie dla Ciebie wielką przyjemnością, ale za to opory będziesz miał nieporównywalnie mniejsze. Strach przestanie paraliżować i nauczysz się z nim żyć.

Spraw, by strach się Ciebie bał. By lękał się przychodzenia do Ciebie. Jak to zrobić? Traktuj te nowe czynności jako niesamowite i emocjonujące wyzwanie. Przygotuj się na sukces lub na porażkę. Nie oczekuj od razu najlepszych możliwych rezultatów, ale bądź zorientowany na proces, a nie na cel. Ludzie czasami się boją, bo dywagują, czy coś się uda, czy nie. Koncentrują się na celu i chcą, by został osiągnięty dokładnie w takiej postaci. „A co, jeśli się nie uda? Jest duże prawdopodobieństwo, że się nie uda. Na pewno się nie uda!” – i przestają próbować, a to tylko dlatego, że nie chcą, by ich rezultat rozminął się z oczekiwaniami.

Znajomy powiedział koledze bojącemu zagadywać obce kobiety na ulicy – „Wiesz co, masz za zadanie podejść po kolei do dziewczyn, powiedzieć im komplement niczego nie oczekując. Za każdą zlewkę otrzymasz punkt. Za 10 zlewek stawiam Ci piwo. I nie pokazuj się bez co najmniej 10 punktów!”. Czasami, gdy przestaniesz przykładać wagę do pozytywnego rezultatu, a skupisz się na tym, by realizować proces i wykonać „zadanie”, sprawy przybierają pozytywny obrót. Mniej się stresujesz i jesteś przygotowany na najgorsze. I okazuje się, że właściwie nie było czego się obawiać. Że ta nowa czynność może być nawet przyjemna.

Wtedy dopiero, gdy jesteś oswojony z daną czynnością, poprawiaj jej skuteczność. Wtedy nabieraj przekonania, że dla Ciebie to pestka, bo robiłeś już to w przeszłości. Doświadczyłeś najgorszego i najlepszego, więc nic Cię nie zadziwi.

Ten wpis przygotowałem na podstawie własnych przemyśleń. Dobrym jego uzupełnieniem będą dwa znane filmy, które pojawiły się w internecie, z wystąpień Jacka Walkiewicza – psychologa, trenera biznesu i mówcy motywacyjnego. Trafia i inspiruje. Dobrze, że tacy ludzie odmieniają oblicze społeczeństwa i dokładają swoją cegiełkę do tego, by żyło nam się lepiej na codzień.

Pełna moc możliwości, Jacek Walkiewicz

Pełna moc odwagi według Jacka Walkiewicza

Tags