Skip to content

18 sierpnia 2010

O świeżym i trzeźwym podejściu do moralności, część 1

Do tego wpisu zachęciło mnie kilka książek, a bezpośrednio sprowokował fragment audiobooka Akademia Sukcesu Iwony Majewskiej-Opiełki. Czytelnicy, którzy mnie znają, domyślają się, że nie napiszę kolejnych bzdur i oczywistości, jakich pełno w książkach motywacyjnych, ale za to podejdę do tematu moralności z innej strony patrząc na nią świeżym okiem. Do tego zachęcam Ciebie także.

Nie przyjmuj świata tak, jak wydaje się na pierwszy rzut oka, ale spójrz dookoła Siebie z różnych punktów widzenia, bo dopiero to daje wiarygodny, bardziej obiektywny obraz. Odważ się niekiedy zanegować podstawowe „prawdy”, które wszyscy przyjęli do wiadomości, ale tylko ze względu na ładne słowa i opakowanie. Nie chodzi o odcięcie się od wszystkiego! Po prostu czasami warto zdystansować się i wolnym, świeżym umysłem obejrzeć dany temat z bliska. Tyle wstępu.

Jakież to książki zainspirowały mnie, tak, to dobre słowo, do przygotowania tego wpisu? Chodzi o publikacje George’a Orwella Rok 1984, Folwark Zwierzęcy, a także Mario Puzo Ojciec Chrzestny. Michael Corleone jako Don jednej z sycylijskich rodzin mafijnych gra według określonych, uczciwych – według niego – zasad. Według nas wszystkich niemoralne jest skrzywdzić drugą, niewinną i bezbronną osobę. Michael też wyznaje tę regułę.

Jednak sytuacja się zmienia. Mianowicie nieuczciwi konkurenci szykują zamach na niego, jego ojca, a także odsyłają jego żonę na tamten świat. Niemoralne byłoby nieukaranie zdrajców i pozwolenie im na dalsze panoszenie się w jego domu. Bo kiedy ktoś zawiódł naumyślnie w tak wielkiej sprawie, zrobi to powtórnie. Jeśli dał się przekupić, to nie będzie miał skrupułów powtórzyć swój niecny czyn. Szczególnie, że był świadom zasad i kar jakie obowiązują.

W tym, jakże odmiennym pozornie świecie, Michael Corleone miał swoje zadanie. Polegało ono na pilnowaniu i dbanie o bezpieczeństwo jego rodziny. Świadomość tego popchnęła go do zemsty i skończenia z wrogami, którzy jawnie pokazali, że mu zagrażają i są niebezpieczni. Pytanie teraz, czy to jest moralne? Na pewno nie jest zgodne z chrześcijaństwem i Dziesięciorgiem Przykazań, ale czy jest moralne i etyczne?

Jeśli teraz zakładamy, że każdy ma wolną wolę i zgadza się na przyjęte reguły, a także wysokie kary… Bez przymusu. W pełni świadomości. A później odwraca się i bez precedensów łamie zasady. Czy moralne jest go po tym nie ukarać? Czy zatem moralne byłoby pozostawienie go samemu sobie i zezwolenie na dalsze jego zbrodnie?

Don Corleone wyznawał właśnie ten system wartości. Przedstawiam go w miarę obiektywnie. Nie skłaniam się ku niemu ani nie neguję. Zostawiam do przemyślenia.

Kontynuacja w kolejnym wpisie: Moralność z punktu widzenia George’a Orwella i Mario Puzo, część 2

A oto audiobook Akademia Sukcesu, w którym słowa znajdujące się na końcu nagrania tak przyczyniły się do owego felietonu… jeszcze nie dokończonego.

Fragment: Ojciec Chrzestny

Fragment: Akademia Sukcesu

Skomentuj wpis

Kanał RSS komentarzy